Młyn parowy na Solcu: pierwszy w Królestwie Polskim

Pierwsza połowa XIX wieku przyniosła Warszawie głębokie i nieodwracalne zmiany. Miasto zaczęło wychodzić poza ramy tradycyjnych warsztatów rzemieślniczych i magazynów kupieckich. Na jego obrzeżach wyrastały zupełnie nowe obiekty: hale fabryczne, manufaktury i kompleksy produkcyjne. Działo się to w epoce Królestwa Polskiego, znajdującego się pod panowaniem Imperium Rosyjskiego. To właśnie wtedy, mimo trudnych uwarunkowań administracyjnych i celnych, zaczęły kiełkować pierwsze ziarna industrializacji. Inwestorzy, głównie polska szlachta i kupiectwo, szukali sposobów na uniezależnienie się od zagranicznych towarów i stworzenie własnej bazy produkcyjnej. W tym czasie u podnóża Skarpy Wiślanej powstał obiekt, który zapisał się w historii jako pierwszy młyn parowy w Królestwie Polskim. Ten artykuł na portalu warsaw-name.eu przybliża historię jego budowy, innowacyjne rozwiązania techniczne, sylwetki właścicieli oraz burzliwe losy tego zakładu.

Kulisy powstania młyna parowego

Na początku XIX wieku Solec był przemysłowym przedmieściem Warszawy, gdzie koncentrowały się magazyny, browary i niewielkie zakłady. W 1817 roku otwarto tu rządową manufakturę dywanów i tkanin wełnianych, a w 1823 roku – fabrykę chemiczną. Znaczenie transportowe tej okolicy diametralnie wzrosło po 1823 roku, kiedy przez Solec poprowadzono Aleje Jerozolimskie. Znacznie ułatwiły one komunikację między brzegiem Wisły a wyżej położonymi rejonami miasta. Nieco wcześniej oddano do użytku Drogę Nowojerozolimską, która miała za zadanie usprawnić transport towarów z portu na Solcu do centrum.

W tym dynamicznie rozwijającym się środowisku przemysłowym, w 1825 roku zawiązało się „Towarzystwo Wyrobów Zbożowych”. Skupiało ono wpływowych ziemian i przedsiębiorców, wśród których znaleźli się m.in. hrabiowie:

  • Zamoyski,
  • Bniński,
  • Małachowski,
  • Gutakowski,
  • Zabiełło.

Głównym celem stowarzyszenia było przetwórstwo zboża na skalę przemysłową oraz uniezależnienie polskiego rynku od pośredników. Sztandarowym projektem Towarzystwa stała się budowa młyna parowego – przedsięwzięcia pod każdym względem nowatorskiego w tym regionie.

Młyn parowy na Solcu w latach sześćdziesiątych XIX wieku
Młyn parowy na Solcu w latach sześćdziesiątych XIX wieku

Początki budowy

Projekt obiektu powierzono Adolfowi Schuchowi, wybitnemu architektowi i synowi Christiana Schucha – cenionego twórcy założeń ogrodowych. Prace budowlane ruszyły w 1826 roku na działce położonej na południe od Drogi Nowojerozolimskiej. Lokalizacja ta była niezwykle przemyślana. Bezpośrednie sąsiedztwo portu rzecznego gwarantowało płynne dostawy zboża, z kolei bliskość nowych szlaków komunikacyjnych pozwalała na szybką i tanią dystrybucję gotowych produktów do miasta.

Wokół budynku głównego wzniesiono drewniane spichlerze, którym nadano imiona świętych:

  • Henryka,
  • Józefa,
  • Tomasza,
  • Piotra.

Nadawanie imion poszczególnym budynkom było dość powszechną praktyką w ówczesnych dużych kompleksach przemysłowych, co znacząco ułatwiało organizację wewnętrznej logistyki.

Innowacyjne rozwiązania inżynieryjne

Sercem całego kompleksu była maszyna parowa – absolutna nowość technologiczna w realiach Królestwa Polskiego. Choć pierwsza instalacja spełniała ówczesne standardy przemysłowe, po pożarze w 1851 roku musiała zostać zastąpiona. Podczas odbudowy zamontowano potężną, 120-konną maszynę parową w systemie dwucylindrowym sprzężonym Arthura Woolfa (konstrukcję opatentowaną w 1804 roku). Uznawano ją wówczas za najbardziej niezawodne rozwiązanie dla wielkoskalowej produkcji.

System Woolfa opierał się na pracy dwóch cylindrów o różnej pojemności w ramach jednego cyklu termodynamicznego. Para rozprężała się sekwencyjnie: najpierw w cylindrze wysokiego, a następnie niskiego ciśnienia. Gwarantowało to znacznie wyższą sprawność oraz mniejsze zużycie paliwa w porównaniu do powszechnych wówczas maszyn jednocylindrowych. Dzięki temu generowana moc napędzała nie tylko kamienie młyńskie. Ta sama maszyna wprawiała w ruch olejarnię i tartak. W praktyce cała infrastruktura produkcyjna była zasilana z jednego źródła mechanicznego. W pierwszej połowie XIX wieku takie podejście było niezwykle innowacyjne i ekonomicznie uzasadnione.

Pożar młyna parowego w 1866 roku
Pożar młyna parowego w 1866 roku

Rozkwit przedsiębiorstwa za czasów Steinkellera

Piotr Steinkeller należał do wąskiego grona wizjonerów, którzy kształtowali gospodarcze oblicze ówczesnej Warszawy. Jego ambicje sięgały znacznie dalej niż tylko młynarstwo. Steinkeller inwestował w kopalnie węgla i zakłady hutnicze w Zagłębiu Dąbrowskim. Stworzył także nowoczesną sieć komunikacji kurierskiej, obejmującą najważniejsze trakty Kongresówki i ziem sąsiednich.

W samej Warszawie aktywnie wspierał modernizację miejskiej infrastruktury, m.in. wprowadzając drewnianą kostkę brukową. Pełnił funkcję radcy Banku Polskiego i starszego giełdy warszawskiej. Jego nazwisko było synonimem najodważniejszych projektów przemysłowych tamtej epoki.

Przejmując młyn na Solcu w 1837 roku, przedsiębiorca w krótkim czasie przekształcił go w wielobranżowy kombinat. Oprócz mąki i chleba, zaczęto tam produkować powozy i dyliżanse, które warszawiacy szybko ochrzcili mianem „steinkellerek”.

Zakład przeszedł gruntowną modernizację. Na brzegu Wisły stanął dźwig portowy do błyskawicznego rozładunku towarów, a między przystanią a młynem ułożono tory. Po nich konie ciągnęły wagony ze zbożem. Tak właśnie w Warszawie narodziła się pierwsza zakładowa kolej konna – przełomowe rozwiązanie, które przyspieszyło procesy produkcyjne i niemal całkowicie wyeliminowało ciężką pracę fizyczną przy transporcie surowców.

W 1856 roku uruchomiono piekarnię oferującą tańsze i bardziej przystępne wypieki niż większość miejskich rzemieślników. Na rozległym terenie kompleksu działały również: warsztat bednarski, fabryka forniru oraz zakład produkcji kafli. Od tego momentu obiekt na Solcu stał się jednym z największych i najbardziej wszechstronnych ośrodków przemysłowych w stolicy.

W 1847 roku wartość przedsiębiorstwa szacowano na ponad 280 tysięcy rubli – sumę na owe czasy iście astronomiczną. Niestety, rosnąca konkurencja ze strony zagranicznych towarów i niekorzystna polityka celna zaczęły drążyć fundamenty finansowe firmy. O ile w 1842 roku młyn zatrudniał 72 robotników, to zaledwie cztery lata później załoga skurczyła się do 41 osób.

Piotr Steinkeller
Piotr Steinkeller

Pożary, bankructwo i powolny upadek

Historia młyna na Solcu okazała się wyjątkowo burzliwa. Niszczycielskie pożary trawiły kompleks z niemal fatalną regularnością. Największe z nich miały miejsce:

  • w 1851 roku,
  • w lipcu 1854 roku,
  • 28 lipca 1866 roku,
  • w 1869 roku.

Każda z tych katastrof przynosiła nie tylko gigantyczne straty finansowe, ale też zmuszała właścicieli do ciągłych rekonstrukcji zakładu. Po pożarze w 1854 roku zrezygnowano z odbudowy drewnianego spichlerza św. Tomasza w jego pierwotnej formie. W latach 1854–1856 na jego zgliszczach wzniesiono nowy, w pełni murowany budynek.

Jednak największym ciosem dla całego kompleksu okazało się bankructwo Piotra Steinkellera na początku lat 50. XIX wieku. W wyniku finansowego krachu przedsiębiorstwo najpierw przeszło pod zarząd państwowy, a następnie trafiło w ręce Banku Polskiego.

Nowy, przełomowy etap nastał w 1868 roku, kiedy młyn parowy nabył bankier Jan Gotlib Bloch. W przeciwieństwie do swoich poprzedników nie zamierzał on reanimować produkcji przemysłowej. Bloch postanowił przebudować dawny zakład na koszary wojskowe. Od tego momentu teren ten zyskał miano koszar Blocha, a młyn na Solcu bezpowrotnie zatracił swój przemysłowy charakter.

Koszary Blocha
Koszary Blocha

Zniknięcie obiektu z mapy miasta

Rozbiórka zabudowań tego niegdysiejszego giganta przemysłowego przebiegała stopniowo i rozciągnęła się na kilkadziesiąt lat. Na początku XX wieku rozebrano drewniany spichlerz św. Piotra, usytuowany najbliżej ulicy Solec. Pomiędzy rokiem 1921 a 1935 zrównano z ziemią główny gmach młyna oraz przylegający do niego prostopadle magazyn. Z kolei w latach 1935–1939 rozebrano murowany spichlerz u zbiegu z ulicą Smolną. Decyzje te podyktowane były nową wizją urbanistyczną miasta – na dawnych terenach fabrycznych planowano wybudować osiedle mieszkaniowe. Pozostałości kompleksu uległy ostatecznemu zniszczeniu podczas II wojny światowej.

Miejsce, w którym stał młyn parowy
Miejsce, w którym stał młyn parowy

Dzisiaj w miejscu tego historycznego przedsiębiorstwa – pomiędzy wiaduktem mostu Poniatowskiego a ulicą Solec – szumią parkowe drzewa. Brakuje tu choćby skromnej tablicy pamiątkowej, która przypominałaby o obiekcie będącym niegdyś jednym z najważniejszych symboli przemysłowych Królestwa Polskiego.

Get in Touch

... Copyright © Partial use of materials is allowed in the presence of a hyperlink to us.